czwartek, 2 stycznia 2014

Biegnij! Szybko, zanim Cię znajdzie!

Wbiegłem po schodach na piętro i czym prędzej zamknąłem się w swoim pokoju. Nawet nie przywitałem się z rodzicami, co najwidoczniej ich zaniepokoiło, bo po chwili usłyszałem donośny głos mojego ojca, dochodzący z dołu „Wszystko w porządku?” rzuciłem krótkie „Tak” i przekręciłem klucz w zamku. Nie mogłem się opanować. Pot sprawił, że odnosiłem wrażenie jakby ubrania były moją skórą. Zdjąłem krawat i rzuciłem go na łóżko. To samo stało się z koszulą i spodniami. Spojrzałem przez okno i odetchnąłem z ulgą, jednak moje serce nie przestawało bić jak
oszalałe. Dla pewności opuściłem rolety i udałem się do łazienki. Zimny prysznic był tym, czego w tamtej chwili potrzebowałem. Moja wąska twarz w odbiciu lustra była bledsza niż zwykle. „To pewnie przez jasne światło” – pomyślałem i wszedłszy do kabiny prysznicowej, odkręciłem kurek. Lodowata, wręcz, woda oplotła moje roztrzęsione ciało, które pod wpływem kropel powoli się uspokajało. Czas jakby przestał dla mnie płynąć. Stałem bez ruchu, wgapiając się w jakiś nieistniejący punkt na łazienkowych kafelkach. Ocknąłem się, słysząc stopniowo, docierający do mnie dźwięk, którego nie potrafiłem w pierwszym momencie rozpoznać. Po chwili zrozumiałem czym jest ów dźwięk. Było to zniecierpliwione pukanie do drzwi. Rozsunąłem drzwi kabiny i krzyknąłem
- Co się stało? - W odpowiedzi otrzymałem ciszę.
 Znieruchomiałem. W głowie układałem brawurowy plan ucieczki, gdy wtem zza drzwi dobiegł mnie głos mojej matki.
- Synu, siedzisz w łazience od ponad godziny. Nie jesteś jedynym domownikiem, my też chcielibyśmy się wykąpać.
- Straciłem poczucie czasu, już wychodzę. – Odpowiedziałem szybko by nie wzbudzać podejrzeń.
Zakręciłem strumień wody, chwyciłem ręcznik i począłem się wycierać. Przez zimną wodę okropnie zdrętwiałem, ale przynajmniej otrzeźwiłem swoje myśli. Przy okazji skarciłem się, przeklinając pod nosem za panikarstwo. Przecież to wszystko nie mogło być prawdą. To z całą pewnością tylko jakieś chore urojenia. Ale czy możliwe by moja wyobraźnia była aż tak wybujała? Dlaczego próbuję to sobie wmówić, wiedząc, że to mało prawdopodobne? W samym ręczniku wyszedłem z łazienki, ignorując pogardliwe spojrzenie matki. Sen był najlepszym wyjściem w tej sytuacji. Nie namyślając się długo, zgasiłem światło i zamknąłem oczy. Zaraz jednak otworzyłem je szeroko, słysząc ciche stukanie w okno. Tym razem moje mięśnie nie zostały sparaliżowane, lecz wręcz zmusiły mnie do jak najszybszego wstania i włączenia lampki nocnej. Odetchnąłem głęboko i powoli zbliżyłem się do rolety. Stwierdziłem, że dyskretniej będzie jeśli lekko dłonią odsłonię kawałek okna, aniżeli podniosę roletę w górę. Jak zaplanowałem, tak zrobiłem. Wyjrzałem ukradkiem przez szybę i poza czarnym kotem, przechadzającym się po krawężniku, nie ujrzałem żywego ducha. Nagle dopadło mnie przerażające uczucie, jakbym był obserwowany, jakby czyjeś oczy próbowały przewiercić moje ciało na wylot. Omiotłem spojrzeniem ulicę raz jeszcze i potrząsnąłem głową, by odepchnąć owe, przyprawiające o dreszcze, wrażenie. Wróciłem do łóżka i by czuć się bezpieczniej pozostawiłem lampkę włączoną. Raz jeszcze zamknąłem oczy, a w myślach analizowałem wydarzenia z ostatniego tygodnia. Chciałem wszystko powiązać ze sobą w inny, mniej niedorzeczny, sposób. Myśli pochłonęły mnie w takim stopniu, że zanim się obejrzałem, zacząłem głośno chrapać.

- Biegnij! Szybko, zanim Cię znajdzie! – Doradzał mi głos dobiegający znikąd.

Pędziłem ile sił w nogach. Nie wiem dokąd, ani kto miał mnie znaleźć, ale nie zwalniałem ani na moment. Nie odczuwałem zmęczenia, strachu, niczego. Po prostu pokonywałem trasę w zastraszającym tempie. Wtem poczułem przeszywający ból z tyłu głowy. Upadłem. „To tylko sen” powtarzałem na głos. Pociemniało mi przed oczami. Gdy się ocknąłem nadal widziałem ciemność, jednak coś się zmieniło. Coś nie pasowało do całości. Ciśnienie się zwiększyło, krew zaczęła szumieć w uszach, a powietrze wdychałem z wielkim trudem. Wcale nie spałem, a co gorsza, czy ja jestem w trumnie?

1 komentarz:

  1. trafiłam tu przed przypaddek (właściwe przez tt) i szczerze mówiąc nie żałuję. końcówka przyprawia o dreszcze i co najważniejsze - ma się ochotę na więcej. naprawde nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń